To miała być kolejna z prawie corocznych odbywanych od kilkudziesięciu lat samotnych kajakowych wielodniowych wypraw. Miała :-(. Już sam wyjazd nie odbył się planowo. Miało być w środę po pracy, ale nim zapakowałem kajak i resztę sprzętu nadciągnęła wielka chmura z której zaczął lać zdrowo deszcz. Spojrzenie na prognozy, no i do rana średnio ciekawie. Żona oferuje podwózkę rano przed pracą, zamiast na deszczową noc. Do przejechania około godzinka więc to chyba dobry pomysł. Nocuję jeszcze w domu, a 2 lipca wyruszamy na tegoroczną wyprawę. Popłynę Odrą od Kędzierzyna-Koźla czyli od miejsca w którym skończyłem tegoroczny spływ Odrą z Raciborza .