Geoblog.pl    piti628    Podróże    Nie udana (przerwana) wyprawa Odrą (92 km.)    Dzień 1 za śluzę Wróblin
Zwiń mapę
2026
03
lip

Dzień 1 za śluzę Wróblin

 
Polska
Polska, Wróblin
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 45 km
 
Notabene wszystkie moje pływania Odrą na długich dystansach nigdy nie zaczynały się w Koźlu, a zwykle gdzieś dalej. Podniecony, czy może zaspany zatrzymuję się za mostem na wyspie w Kędzierzynie Koźlu i widząc zarośla nad brzegiem rzeki, wracam przed most, na przystań Szkwał. No i stąd wniosek o podnieceniu wyprawą, czy może zaspaniem przed porannym transportem, bo byłem tu nie raz i przecież wiem że Szkwał znajduje się przed jazem i śluzą nr 1 - Koźle. A ja miałem wodować się za jazem. Moje przebudzenie następuje tuż po odbiciu od brzegu po zapakowaniu czterdziestu kilogramów napoi, pożywienia i wyposażenia mającego mi służyć przez najbliższe jedenaście dni . Godzina ósma rano, a ja już w szoku że za chwilę będę musiał rozpakować przed momentem zapakowany kajak, by obnieść jaz w Koźlu. Na szczęście operatorzy na śluzie odbierają szybko telefon i równie szybko jestem opuszczony niespełna trzy metry w dół, a po kwadransie po jestem za przeszkodą i schodzi ze mnie napięcie i poranny stres. Ten mija już całkowicie, gdy po trzech kwadransach mijam się z płynącą pod prąd jednostką żeglugową z której zagaduje do mnie gość, z którym dwa dni wcześniej rozmawiałem telefonicznie o możliwościach śluzowania w Krapkowicach. Pan z daleka krzyczy do mnie, że skoro to ja to spokojnie mogę płynąć , bo obiecane mam śluzowania. Fajnie. Po kwadransie dopływam do drugiej śluzy- to Januszkowice i nastrój mój poprawia się coraz bardziej, bo po pierwsze wrota śluzy otwierają się dla mnie z marszu, a po drugie mija dopiero pierwsza godzina mojego płynięcia, a ja według kilometrażu Odry pokonałem już dziesięć kilometrów. Średnio mi pasuje ten kilometraż w stosunku do tego czasu, ale pan śluzowy wyjaśnia mi, że jakieś cztery kilometry uciekły gdzieś na starorzeczu, a w oficjalnym kilometrażu nie zostało to sprostowane. No to teraz mi się zgadza :-). Następną śluzą jest Krępa, znowu z marszu, z zatrudnionymi eko kosiarkami (kozami) dbającymi o właściwą długość trawy na terenie śluzowym :-). Po czterech godzinach płynięcia, w samo południe pokonuję czwartą śluzę, tą obiecaną do przejścia ;-) - Krapkowice. Fajnie i tempo fajne, bo już 27 km. Spokojnie dopływam do piątej śluzy - Rogów i tu jakby koniec dobrej passy. Wrota zamknięte, choć zielone światło świeci. Numery telefonów z internetu nie działają. Udaje mi się dodzwonić jakoś przez Wody Polskie z Gliwic za trzecim razem i wrota się otwierają. Operator miły oferuje butle mineralnej nie wiedząc że mam wypchany cały kajak takimi butlami, i za to że tyle się naczekałem nie bierze opłaty. Dziękuję. Za śluzą tuż za mostem A4 muszę już zrobić chwilę przerwy bo siedzę w kajaku od sześciu godzin. Tak więc chwila na rozprostowanie gnatów, jakaś przegryzka i dalej w drogę. Następna śluza Kąty. Śluzy w większości z roku 1983 i niektóre wyglądają jak z tego roku ;-), a niektóre świeżo odremontowane. Kąty znowu prawie z marszu więc ok., i tak jest i na następnej śluzie - Groszowice. Kawałek za nią mijam się z trenującymi kajakarzami płynącymi ostro w górę rzeki. Prawie zderzam się z ich trenerem na motorówce. Wyglądam chyba na niezauważalnego :-(. W śluzę Opole wpływam o siedemnastej trzydzieści. Słońce zaczyna razić w oczy. Za śluzą klub kajakowy z parasolami, kawą, lodami i goframi, no ale trzeba płynąć by czasem nie zostać w mieście. Zaczyna nieco wzmagać się wiatr. Szybko mijam opolską zabudowę i na brzegach pojawiają się wędkarze. Płynę blisko brzegu, bo środkiem fale zaczynają być dokuczliwe. Nie zauważam niektórych żyłek i zaczynają się pyskówki. No cóż. Takie życie kajakarza. Kwadrans przed dziewiętnastą jestem w ostatniej na dziś śluzie - Wróblin. To ostatni kwadrans niższej opłaty za śluzowanie (6,20 pln), po dziewiętnastej dwa razy więcej. Odpływam jakiś kilometr za śluzę i dostrzegając w miarę fajne miejsce na biwak postanawiam zakończyć pierwszy dzień wędrówki w którym przepłynąłem 56 km. według aplikacji lub 63 według znaczków kilometrażowych, pokonując 9 śluz w miarę dobrym tempie. Jest po dziewiętnastej a mój pierwszy biwak znajduje się tuż przed ujściem Małej Panwi. Pogoda mi dopisała, choć pod koniec zaczęło trochę wiać.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (25)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
! Komentarze moga dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy
 
piti628
Kowboj
zwiedził 20.5% świata (41 państw)
Zasoby: 1888 wpisów1888 18 komentarzy18 13677 zdjęć13677 0 plików multimedialnych0