Noc okazała się ciężka, od 2 do 3 nad ranem prowadziłem wojnę z żabami które w odległości 5, 10 i 15 metrów ode mnie nawoływały się tak głośno, że w żaden sposób nie umiałem zasnąć. Przez tą wojnę troszkę zaspałem, start o dziewiątej. Dobre nadrabiające tempo- 12 km w pierwszej godzinie. Później troszkę wolniej, ogólnie w 10,5 godziny przepłynąłem 112 km ustanawiając tym samym swój nowy rekord jednodniowego etapu. Po drodze spotkałem sarnę, dwa młode orły i dużo kormoranów. Przepływając przez Sieraków dostrzegłem wiele zmian od czasu , gdy w 1991 roku zostawiłem tam kajak na tygodniowe przechowanie. Wybudowano zamek, a w miejscu gdzie nocowaliśmy te 22 lata temu wybudowano przystań kajakową. Nocuję 108 km przed ujściem do Odry na łące będącej krowim pastwiskiem.